Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo poinformowało w środę, że zaobserwowano zmniejszenie dostaw gazu ziemnego w ramach obowiązującego kontraktu Jamalskiego. Chodzi o połączenia międzysystemowe w Drozdowiczach (Ukraina), Kondratkach (Białoruś) i Wysokoje (Białoruś), w stosunku do zamówień składanych przez spółkę.
Według Tomasza Chmala prawdą jest, że Polska posiada zapasy gazu, ale nie powinniśmy z nich obecnie korzystać, bo są one „przygotowaniem do zimy”.
– Dziś powinniśmy utrzymywać płynnie te dostawy, które nominujemy. Wydaje się, że Rosjanie mają inny punkt widzenia w tej sprawie. Możemy być bezpieczni, ale pytanie, jak długo będzie trwała taka sytuacja i czy ona będzie eskalowała – ocenił Chmal.
Jasna sprawa
Według eksperta „dość jasne jest, jaki jest charakter tej decyzji”. – Myślę, że wszyscy nie mają co do tego wątpliwości. Kontrakt, który Polska zawarła z Gazpromem, posiada pełną elastyczność. Może być ona wykorzystywana w minimalnej lub maksymalnej wielkości. Skoro polskie firmy dostarczają gaz na Ukrainę, oznacza to, że mają jakieś nadwyżki. Skoro tak, to Gazprom postanowił te nadwyżki zdjąć i uniemożliwić wspomaganie Ukrainy. Z tą samą sytuacją mamy do czynienia na Słowacji. Jest to ewidentna sankcja dla strony ukraińskiej – macie za dużo gazu, to dostaniecie mniej – zaznaczył.
Zdaniem Chmala „Polska czy Słowacja jest tylko tłem dla konfliktu rosyjsko-ukraińskiego”. – Gazprom będzie twierdził, że wykonuje to w ramach elastyczności, którą przewiduje każdy z kontraktów. Chodzi głównie o to, aby ukrócić eksport gazu na Ukrainę – podkreślił.
Od chwili, gdy Gazprom odciął Ukrainie dostawy gazu w wyniku nieporozumień cenowych, kraj ten pobierał błękitne paliwo z kierunku zachodniego, m.in. za pośrednictwem tzw. rewersu, czyli odwróconego przesyłu.
This website uses cookies to improve your experience while you navigate through the website. Out of these, the cookies that are categorized as necessary are stored on your browser as they are essential for the working of basic functionalities of the website. We also use third-party cookies that help us analyze and understand how you use this website. These cookies will be stored in your browser only with your consent. You also have the option to opt-out of these cookies. But opting out of some of these cookies may affect your browsing experience.
Necessary cookies are absolutely essential for the website to function properly. This category only includes cookies that ensures basic functionalities and security features of the website. These cookies do not store any personal information.
Any cookies that may not be particularly necessary for the website to function and is used specifically to collect user personal data via analytics, ads, other embedded contents are termed as non-necessary cookies. It is mandatory to procure user consent prior to running these cookies on your website.
Dlaczego Rosja manipuluje gazem? „Skoro Polska ma nadwyżki gazu, Gazprom postanowił je zdjąć”
Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo poinformowało w środę, że zaobserwowano zmniejszenie dostaw gazu ziemnego w ramach obowiązującego kontraktu Jamalskiego. Chodzi o połączenia międzysystemowe w Drozdowiczach (Ukraina), Kondratkach (Białoruś) i Wysokoje (Białoruś), w stosunku do zamówień składanych przez spółkę.
Według Tomasza Chmala prawdą jest, że Polska posiada zapasy gazu, ale nie powinniśmy z nich obecnie korzystać, bo są one „przygotowaniem do zimy”.
– Dziś powinniśmy utrzymywać płynnie te dostawy, które nominujemy. Wydaje się, że Rosjanie mają inny punkt widzenia w tej sprawie. Możemy być bezpieczni, ale pytanie, jak długo będzie trwała taka sytuacja i czy ona będzie eskalowała – ocenił Chmal.
Jasna sprawa
Według eksperta „dość jasne jest, jaki jest charakter tej decyzji”. – Myślę, że wszyscy nie mają co do tego wątpliwości. Kontrakt, który Polska zawarła z Gazpromem, posiada pełną elastyczność. Może być ona wykorzystywana w minimalnej lub maksymalnej wielkości. Skoro polskie firmy dostarczają gaz na Ukrainę, oznacza to, że mają jakieś nadwyżki. Skoro tak, to Gazprom postanowił te nadwyżki zdjąć i uniemożliwić wspomaganie Ukrainy. Z tą samą sytuacją mamy do czynienia na Słowacji. Jest to ewidentna sankcja dla strony ukraińskiej – macie za dużo gazu, to dostaniecie mniej – zaznaczył.
Zdaniem Chmala „Polska czy Słowacja jest tylko tłem dla konfliktu rosyjsko-ukraińskiego”. – Gazprom będzie twierdził, że wykonuje to w ramach elastyczności, którą przewiduje każdy z kontraktów. Chodzi głównie o to, aby ukrócić eksport gazu na Ukrainę – podkreślił.
Od chwili, gdy Gazprom odciął Ukrainie dostawy gazu w wyniku nieporozumień cenowych, kraj ten pobierał błękitne paliwo z kierunku zachodniego, m.in. za pośrednictwem tzw. rewersu, czyli odwróconego przesyłu.
Źródło: TVN24. Czytaj dalej…
Autor
Tomasz Chmal
Były ekspert w dziedzinie Energetyka